wtorek, 17 kwietnia 2012

Dziecięcy świat



Nowo narodzone dziecko zaopatrzone jest co prawda w zmysł widzenia, lecz nie jest on odpowiednio rozwinięty i wykorzystywany przez dziecko. To nic dziwnego, gdyż oczy malucha nie wytrzymałyby tylu bodźców wzrokowych, gdyby ten zmysł był rozwinięty jak u normalnego człowieka. Nie znaczy to jednak, że maluszek nie potrafi rozpoznawać innych. Robi to bardzo sprawnie przy pomocy przede wszystkim węchu.

Tuż po urodzeniu dziecko najlepiej widzi z odległości 20-30 centymetrów. Ta odległość pomaga mu w jedzeniu, gdyż mniej więcej w tym przedziale mieści się odległość twarzy matki od twarzy malucha. Wzrok skupiony jest wtedy na twojej buzi, więc należy to wykorzystać. W ten sposób pogłębiamy więź, uśmiechając się do maluszka i zagadując go. Wyuczone w ten sposób reakcje sprawią, że już w wieku 2 miesięcy dziecko na twój widok zacznie się szeroko uśmiecha. Tak, już wie co to znaczy, gdyż twoja twarz kojarzy mu się z ucztowaniem. Ważne jest też to, co ustalili naukowcy. Według nich niemowlęta najchętniej patrzą na uśmiechnięte bądź mówiące twarze i z dużo większą dokładnością je zapamiętują. Warto wykorzystać to na swoją korzyść.

W wieku dwóch czy trzech miesięcy maluch rozpoznaje tatę i rodzeństwo. Najważniejsze jest jednak to, że uczy się rozpoznawać mimikę ludzkich twarzy. Wie już co oznacza zasmucona twarz, więc patrząc na nią najczęściej płacze. Gdy zaś widzi rozzłoszczone, zmarszczone brwi taty na pewno troszkę się przestraszy. Warto wykorzystać to we wczesnych próbach wychowywania malucha. W poznawaniu świata dziecko spotka się z różnymi sytuacjami, a reagować na nie nauczy się od rodziców. Tak więc niegroźny upadek można skwitować uśmiechem czy owacją, co sprawi, że maluszek najpewniej nawet nie zapłacze. Jest tak też w innych sytuacjach. Nasza mina często będzie dużo lepszym sposobem na przetłumaczeniu dziecku co wolno, a czego nie, a na pewno będzie dużo bardziej zrozumiała niż potok słów.

W ósmym miesiącu życia nadchodzi przełom. Dziecko dobrze rozpoznaje twarze i zaczyna się ich… bać. Nic więc dziwnego, że na widok babci, którą dotąd tulił, teraz ucieka do rodziców. Psycholodzy nazywają to „kryzysem ósmego miesiąca” i radzą, by w takich sytuacjach nie zmuszać malca do przebywania z osobami, które są źródłem strachu, tylko cierpliwie przeczekać burzliwy okres. Po kilku miesiącach kończy się i nieufność zmienia się w ciekawość, co owocuje naprawdę bardzo ciekawymi i zabawnymi sytuacjami. Nie jest jednak niczym nadzwyczajnym, jeśli maluch boi się aż do 3 roku życia. Jest to bowiem sytuacja naturalna.

Warto więc korzystać z tego, w co matka natura wyposażyła nasze dzieci. Sprawny rodzic powinien umieć wykorzystywać te cechy na swoją korzyść tak, by ułatwić sobie wychowanie dziecka.

Brak komentarzy:

 
web stats stat24